torrentflux

Entries tagged as ‘Tewje Bielski’

Tewje Bielski pochowany na cmentarzu bohaterów.

styczeń 12, 2009 · Dodaj komentarz

Pan Marian Turski w Polityce nr 30 z roku 2003 napisał artykulik o Bielski Brothers. Zamieszczam go aby ciekawscy mogli się zapoznać.
Kim jest Marian Turski? Niejaki Nowak tak go przedstawia: “Marian Turski, od dziesięcioleci kierownik działu historycznego w “Polityce”. W 1975 roku “wsławił się” wydaną (wraz z H.Zdanowskim) propagandową książczyną Ruch pokoju; ludzie i fakty, określającą tę komunistyczną ekspozyturę jako szóste mocarstwo (gniot tłumaczony był na szereg języków). W “Polityce” nr 51 z 1987 roku wyróżnił się pociskiem na teksty J.Korwina-Mikke, “wystrzelonym z Grubej Berty anty-antysemityzmu”. Jacek Bartyzel określił stylistykę ataku Turskiego jako przykład “nosa węszącego” nieubłaganych i dociekliwych kontrantysemitów (“Ład” z 31 stycznia 1988 r.). Przy innej okazji Turski wyraził na łamach “Polityki” radość z bojkotowania przez “warszawkę” pisarza Jerzego Narbutta po jego odważnym wystąpieniu na forum ZLP w grudniu 1980 roku o potrzebie pamiętania również o “morzu polskiej krwi”, wylanej przez żydowskich ubeków. Ze skrajnym “nosem węszącym” w poszukiwaniu potencjalnych “antysemitów” u Turskiego idzie w parze maksymalna pobłażliwość dla czołowych zagończyków antypolonizmu. 18 listopada 1989 r. Turski wystąpił w “Polityce” wielkim panegirycznym artykułem na temat Leona Urisa, najbardziej polakożerczego pisarza świata. Dodajmy, że w kilka lat później ten sam Turski “wsławił się” ogromnie pochlebną opinią na temat wartości “Mausu” Spiegelmana, żydowsko-amerykańskiego komiksu, w którym Żydzi są przedstawieni jako myszy, Niemcy jako koty, a Polacy jako świnie. Przypomnijmy, że wyrażający takie upodobania i fobie Marian Turski jest od trzech dziesięcioleci kierownikiem działu historycznego w “Polityce”, działu mającego wpływ na renomowane nagrody tego tygodnika za popularyzację historii Polski.”
Tutaj jeszcze inna prawda podana na tacy:

W puszczy Nalibockiej, w czasie wojny działala partyzantka żydowska.

Na krańcach III Rzeszy, w samym sercu Puszczy Nalibockiej, żydzi-partyzanci założyli bazę, która była właściwie małym miasteczkiem – z zakladami rzemieslniczymi, szpitalem i bóznica. przetrwalo tu wojne ponad 1200 osób uratowanych od zaglady.

W Londynie i w Nowym Jorku – jednoczesnie – ukazala sie pod dwoma róznymi tytulami (“Towarzysze broni|, “Bracia Bielscy|) ksiazka Petera Duffy. Z miejsca zyskala duzy rozglos. Zapewne dotrze wnet do Polski i znajdzie wydawce. Zanim to nastapi – przedstawiamy te fascynujaca historie zydowskiego zgrupowania partyzanckiego, którym dowodzil Tewje (Turia) Bielski, a któremu poczatek dal kilkunastoosobowy oddzialek, zalozony przez Asaelai Zusa, braci Tewjego.

Mapka pozwala zorientowac sie, jak wygladala baza, znana w literaturze pod nazwa obóz rodzinny Bielskich, w ostatniej, szczytowej fazie (jesien 1943 – lato 1944). Jest to zaiste imponujace, ze w sercu Puszczy Nalibockiej, w ostepach lesnych pelnych bagien i mokradel, zbudowane zostalo miasteczkoz ziemiankami (na ogól na 40 osób), w których nocowano; z warsztatami (m.in. kuznia, piekarnia, garbarnia, zakladem szewskim, krawieckim, stolarskim, zegarmistrzowskim, fryzjerskim, czapniczym i metalowym, czyli zbrojownia, a wlasciwie rusznikarnia, bo tam naprawiano i remontowano bron, a nawet wytwarzano czesci do karabinów i rewolwerów) oraz placówkami uzytecznosci publicznej takimi jak: ambulatorium, szpital zakazny (tyfus plamisty!), szkola, bóżnica, a takze areszt.

Na terenie Puszczy Nalibockiej, w widlach Niemna i Berezyny, schroniło się wiele oddzialów partyzanckich – rosyjskich, bialoruskich, polskich, zydowskich. Historycy róznia sie co do liczb: mowa jest o dziesieciu tysiacach lesnych ludzi, ale niektóre zródla mówia o 25 tysiacach. Najsilniejsza, dominujaca byla partyzantka radziecka, stale zaopatrywana z powietrza w bron, amunicje, medykamenty. Zrzucano tam doswiadczonych, wyszkolonych oficerów, bo – zwlaszcza po Stalingradzie i Kursku, a wiec po lecie 1943 r. – wiadomo bylo, ze armia sowiecka wkrótce wkroczy na te tereny.

W tej partyzantce (mowa o obszarze na pólnoc od Baranowicz i na wschód od Nowogródka) dowódca najbardziej wplywowym, o najwiekszych uprawnieniach, byl general Platon (Wasyli Czernyszew). Najblizsze otoczenie i doradcy starali sie go sklonic do decyzji nakazujacej rozwiazanie obozu Bielskich. Glównym argumentem bylo to, ze w wiekszosci zgrupowanie zydowskie skladalo sie z ludzi niezbrojnych, a wiec bylo ciezarem dla partyzantów. Bielski namówil generala, by odwiedzil ich obóz. Ta wizyta zrobila na Rosjaninie ogromne wrazenie. Dal sie przekonac, ze obóz moze stanowic znakomite zaplecze wytwórcze dla oddzialów partyzanckich (wypiek chleba, wyrób kielbas, naprawa odziezy i obuwia, a zwlaszcza remont broni – tym zajmowaly sie zlote raczki, slusarze Szmuel i Icchak Openheimowie). General tak bardzo byl zachwycony, ze spowodowal, iz do braci Openheimów dotarl korespondent wojenny z Moskwy i opisal wizyte w rusznikarni w gazecie frontowej.

W obozowej przychodni general Platon umiescil swoich rannych partyzantów i za to odwdzieczyl sie Bielskiemu dostawa koni, krów i uzbrojenia. Ale najwazniejszy byl wojskowo-polityczny parasol ochronny, jaki otworzyl nad obozem. Albowiem nieustannie na Bielskiego wplywaly donosy, które wówczas mogly decydowac o zyciu lub smierci. Nawet ludzie z wlasnego obozu zarzucali mu, ze choc zgrupowanie podlega dowództwu partyzantki radzieckiej, sam Bielski nie kieruje sie ideologia komunistyczna. W ówczesnych warunkach bylo to oskarzenie niezwykle grozne. Na szczescie Tewje Bielski mial równiez obronców wsród politycznych doradców sowieckich. (Jednym z nich, nader wplywowym, byl komunista z dlugim wieziennym stazem Hersz Smolar, po wojnie – przez pewien czas, do 1968 r. – przewodniczacy Towarzystwa Spoleczno-Kulturalnego Zydów w Polsce). Skonczylo sie na tym, ze glównemu rzecznikowi oskarzenia Arkie Lubczanskiemu oraz jego przyjaciólce Bielski nakazal opuszczenie obozu. Lubczanskiego przyjal jeden z sowieckich oddzialów partyzanckich, natomiast nie zaakceptowal jego towarzyszki, która wrócila do zgrupowania Bielskiego i tam doczekala wyzwolenia.

Inne z groznych oskarzen wyplynelo od lokalnego radzieckiego komandira generala Dubowa z inspiracji Israela Keslera (skadinad barwnej postaci, czlowieka ze zlodziejska przeszloscia w przedwojennej Polsce, niezwykle smialego bojownika partyzanckiego), general oskarzyl Tewje Bielskiego o przywlaszczenie kosztownosci, które mial obowiazek przekazac Rosjanom. Na szczescie dla Bielskiego wybronil go general Platon, potwierdzajac, ze precjoza otrzymal

Kolejne oskarzenia – o konfiskate przez partyzantów Bielskiego dóbr, glównie zywnosci i bydla u miejscowej ludnosci – general puscil mimo uszu. Poniewaz wspomniany Kesler nie zaprzestal donosów do generala Dubowa i nadal organizowal siatke swoich popleczników, Bielski spowodowal, ze sad obozowy – z motywacja, ze moze to doprowadzic do rozpadu zgrupowania i zagraza egzystencji dzieci, kobiet i starców – skazal Keslera na kare smierci. Wyrok wykonano. Byl jeszcze jeden wyrok smierci orzeczony przez sad obozowy – dotyczyl fryzjera, niejakiego Bialobrody. Ludzie zeznali, ze przed przybyciem do lasu w getcie w Lidzie wyslugiwal sie on niemieckiej i bialoruskiej policji, denuncjujac Zydów. Poza tym stwierdzono, ze podczas pobytu w zgrupowaniu lesnym jednemu z chlopów, oprócz zywnosci, zabral równiez jakies cenne przedmioty. Nieformalny kodeks etyczny, narzucony przez Bielskiego i jego braci, najsurowiej tego zakazywal…

A konfiskata zywnosci i bydla? Trzeba powiedziec otwarcie, ze ludzie ze zgrupowania Bielskiego – podobnie jak wszystkie inne oddzialy partyzanckie! – czynili to bez zahamowan. Acz nie bez ryzyka, poniewaz chlopi (w ogromnej wiekszosci bialoruscy, ale równiez polscy) bronili sie, przywolujac policje bialoruska i zandarmerie niemiecka. Wiele takich akcji konczylo sie wiec ofiarami wsród partyzantów. Uczestnikami wypraw zaopatrzeniowych byli przede wszystkim ludzie mlodzi, zdolni do dzialan wojskowych i uzbrojeni (pozadane bylo, by przystepujac do zgrupowania przynosili ze soba bron – zakupiona, zdobyta lub skradziona). Powinni byc tez zdolni do pokonywania duzych dystansów, nierzadko kilkudziesieciokilometrowych, poniewaz Bielski nakazywal, by nie zabierac zywnosci gospodarzom z najblizszego otoczenia. Chocby po to, by w odruchu samoobrony nie nasylano policji na obóz.

Ten zwyczaj penetrowania odleglejszych gospodarstw zaczal sie, gdy zgrupowanie bylo jeszcze w powijakach. Pózna jesienia 1941 r. i na poczatku 1942 r. bracia Bielscy, Asael (rocznik 1908) i Zus (ur. w 1912 r.), uciekli do lasu, gdy czesc ich rodziny zginela w czasie masowych rozstrzeliwan Zydów Nowogródczyzny. Potem dolaczyl do nich brat Tewje (ur. 1906 r.). Jemu powierzyli dowództwo nie tylko ze wzgledów starszenstwa, stazu wojskowego ? odbyl sluzbe w Wojsku Polskim i zakonczyl ja w stopniu kaprala – lecz przede wszystkim charyzmy. Wszyscy, którzy zlozyli po wojnie zeznania i swiadectwa (najwiecej w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie), nawet konkurenci Tewjego i jego krytycy, potwierdzaja, ze byl obdarzony wyjatkowa charyzma, ze ujmowal wygladem (bardzo przystojny, pociagajacy i atrakcyjny – to powszechna opinia kobiet), umiejetnoscia przemawiania, dbaloscia i troskliwoscia o ludzi, a przede wszystkim wizja. Wizja, która uznal za swoja zyciowa misje: ratowanie Zydów.

Wbrew pozorom nie byla to wizja niekontrowersyjna. Wielu ludzi z jego otoczenia uwazalo, ze pierwszym przykazaniem jestatakowanie Niemców. Tewje uwazal, ze jest nim ratowanie zydowskich istnien. Posylal emisariuszy do gett i zachecal: uciekajcie, ktokolwiek potrafi, i mlodzi, i starzy; przybywajcie z wlasnym wianem – najlepiej z bronia, lekarstwami, kosztownosciami lub zywnoscia – ale równiez z pustymi rekami zostaniecie zaakceptowani. I tak oddzial z kilkudziesiecioosobowego tylko familijnego – rodziny Bielskich – przybral wkrótce liczebnie od dwustu osób w polowie 1942 r. do szesciusetna poczatku 1943 r. i ponad 1200 w ostatniej fazie.

Bielscy pochodzili z wioski miedzy Nowogródkiem a Lida, byli zydowskimi rolnikami, mieli maly mlyn, byli obyci z lasem, bo z niego równiez zyli, mieszkali wsród bialoruskich chlopów.

Malo zbadany jest rozdzial dzialalnosci braci Bielskich, który mozna by zatytulowac: stosunki z polska partyzantka. W Puszczy Nalibockiej dzialalo zgrupowanie Armii Krajowej dowodzone przez porucznika Milaszewskiego. Z niektórych zródel wiadomo, ze nosilo nazwe Tadeusza Kosciuszki i liczylo 400-600 osób,w tym oddzial kawalerii. Tewje Bielski i por. Milaszewski spotykali sie, grywali w szachy, ponoc sie lubili. Jesienia 1943 r. sztab glówny partyzantki radzieckiej w Puszczy Nalibockiej postanowil rozprawic sie ze zgrupowaniem AK. Wszystkie podlegle temu sztabowi oddzialy mialy brac udzial w tym przedsiewzieciu. Z powojennych relacji partyzantów zydowskich wynika, ze zlecono Bielskiemu, by skierowal do tej akcji 50 zbrojnych ludzi.

Przed dwoma laty IPN zwrócił sie do organów scigania Białorusi o wszczecie wlasnego sledztwa w sprawie zbrodni w Nalibokach, dokonanej przez partyzantów radzieckich w 1943 r. Sledztwo w tej sprawie prowadzi oddzial IPN w Lodzi. Jak można bylo przeczytać w komunikacie PAP, “Informacji o udziale Żydów w zbrodni w Nalibokach polskie organa scigania na razie nie zweryfikowaly|.

Bracia Bielscy – poza Asaelem, który w szeregach Armii Czerwonej zginal pod Królewcem – przezyli wojne. Udali sie tuz po wojnie do Palestyny. Tewje wzial udzial w wojnie 1948 r., gdy powolano do zycia panstwo Izrael. W latach piecdziesiatych bracia Bielscy przeniesli sie z rodzinami do USA, gdzie Tewje zarabial na zycie jako taksówkarz, a Zus prowadzil przedsiebiorstwo transportowe. Tewje zmarl w 1987 r., Zus – w 1995 r.

Za zycia Tewje Bielski nie zaznal zbyt wiele glorii. Ale po smierci jego cialo zostalo sprowadzone do Izraela i pochowane na Cmentarzu Bohaterów. W encyklopediach jego nazwisko widnieje wsród tych, którzy – jak Raoul Wallenberg – ocalili zycie wielu setkom Zydów.

Kategorie: 1 · 2 wojna
Otagowane: , , , , ,

W Polsce pamiętamy braci Bielskich z innego powodu.

styczeń 11, 2009 · 1 komentarz

Bohaterskich braci Bielskich pamiętamy w Polsce z całkiem innego powodu.
Historia Polski z ostatnich 300 lat świadczy o tym, że w czasach zagrożenia, Żydzi zawsze stawali zawsze po stronie silniejszego, nawet jeśli szła za tym zdrada swoich sąsiadów i rodziny.
Jednym z najstarszych i najbardziej haniebnych epizodów 2 wojny była “pacyfikacja” wsi Naliboki, w powiecie Stołpce, województwo Nowogródek, miejscowości położone w środku Naliboków (Puszcza Nalibocka), obecnie część Białorusi.
Żydowscy partyzanci grabili polskich chłopów. W jednym ze swoich raportów, Bielski szczycił się, że jego jednostka zdobyła duże ilości zapasów: 200 ton ziemniaków, trzy tony kapusty, pięć ton buraków, pięć ton zboża, trzy tony mięsa i kiełbas tonę. (Boradyn, [tr. Armii Krajowej w Nowogródku i Wilnie regionów] (1941-1945) str. 80)
Wspólny sowiecko-żydowską atak na Naliboki w dniu 8-go maj-a 1943. Sto dwadzieścia osiem (128) niewinni cywile, w tym kobiet i dzieci, zginęli w haniebnym pogromie, który trwał prawie trzy godziny.
Konkluzja o bohaterach.
Polski Instytut Pamięci Narodowej (Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi) – prowadzi dochodzenie w sprawie heroicznych czynów Tuvia Bielski, Sholem Zorin i partyzantów w Naliboki.
Tewje Bielski po wojnie wyjechał do Palestyny, walczył tam w wojnie 1948 r. z Arabami. Następnie wyjechał do Nowego Jorku, gdzie do końca życia pracował jako taksówkarz. Zmarł w 1987 roku.

Kategorie: 2 wojna
Otagowane: , , ,

Świadkowie wymieniają znane sobie nazwiska partyzantów biorących udział w ataku, zaznaczając, iż wśród nich były również kobiety oraz mieszkańcy Naliboków narodowości żydowskiej.

czerwiec 18, 2008 · Dodaj komentarz

“Śledztwo dotyczące mordu na polskich mieszkańcach kresowego miasteczka Naliboki zakończy się w tym roku – poinformowała nas naczelnik pionu śledczego łódzkiego oddziału IPN Anna Gałkiewicz. W śledztwie przesłuchano m.in. około 70 świadków, ale żadnego z Kanady czy Izraela. Dlaczego? Jak tłumaczy IPN, nie ustalono ich danych. Prowadząca śledztwo m.in. w sprawie zbrodni w Nalibokach prokurator IPN Anna Gałkiewicz poinformowała nas, że w tej chwili analizowany jest materiał dowodowy, czy zachodzi jeszcze konieczność przeprowadzenia jakichś czynności śledczych. – Większość czynności dowodowych została zakończona, ale ponieważ jest to kompleksowe śledztwo i dotyczy nie tylko Naliboków, więc trzeba przed zakończeniem dokładnie przeanalizować cały materiał – zaznaczyła prokurator. Gałkiewicz uchyla się od odpowiedzi, jak zakończy się to śledztwo – czy umorzeniem, czy też postawieniem komuś zarzutów. – Nie zwykłam mówić, czego się można spodziewać, póki nie usiądę i nie podejmę jakiejś decyzji – tłumaczy naczelnik.” Nasz Dziennik 6.06.2008 r.

Informacja o stanie śledztwa w sprawie zabójstwa w maju 1943 roku mieszkańców miasteczka Naliboki pow. Stołpce woj. nowogródzkie

Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi prowadzi śledztwo w sprawie zbrodni popełnionych przez partyzantów radzieckich na żołnierzach Armii Krajowej i ludności cywilnej na terenie pow. Stołpce i Wołożyn, woj. nowogródzkie.
Śledztwo w tej sprawie podjęto w dniu 20 marca 2001 roku. Postępowaniem objętych jest szereg zbrodni popełnionych przez partyzantów radzieckich w latach 1942-1944. Jeden z głównych wątków śledztwa dotyczy napadu na miasteczko Naliboki pow. Stołpce.
Naliboki do września 1939 r. zamieszkane były głównie przez ludność polską i żydowską. Począwszy od 1942 r. na Naliboki zaczęły napadać bandy, ukrywające się w okolicznych lasach. Działalność tych band miała charakter wyłącznie rabunkowy. W celu obrony miejscowej ludności w Nalibokach powstał, składający się z Polaków, oddział “samoobrony”. Wiosną 1943 r. dowódcy partyzantów radzieckich, stacjonujących w Puszczy Nalibockiej, zapragnęli podporządkować sobie “samoobronę” z Naliboków. Polacy nie wyrazili na to zgody. Doszło jednak do spotkania w trakcie którego zawarto porozumienie na mocy, którego partyzanci sowieccy i członkowie polskiej “samoobrony” nie mieli napadać wzajemnie na siebie. Miasteczko Naliboki i pobliskie osady miały stanowić domenę Polaków z “samoobrony”. Pomimo tego w nocy z 8 na 9 maja 1943 r. partyzanci z kilku Oddziałów Brygady Stalina zaatakowali Naliboki. Zatrzymywali głównie mężczyzn i po wyprowadzeniu ich z domów rozstrzeliwali. Łącznie zginęło 120-129 osób. Plądrowano wszystkie domy zabierając z nich żywność i wartościowe przedmioty. Spalono część domów oraz m. in. miejscowy kościół i tartak.
Do chwili obecnej, w toku śledztwa, przesłuchano 24 świadków, w większości osób, w chwili zbrodni, zamieszkałych w Nalibokach lub pobliskich wioskach. Złożyli oni obszerne zeznania co do przebiegu wydarzeń będących przedmiotem postępowania. Część świadków wskazuje na konkretne nazwiska atakujących, zeznając, iż wśród nich znajdowali się również byli mieszkańcy Naliboków narodowości żydowskiej. Świadkowie podają również nazwiska rosyjskich partyzantów. Przeprowadzono oględziny akt sprawy przeciwko dowódcy samoobrony w Nalibokach, przeprowadzonej w 1951 r. przed Wojskowym Sądem Rejonowym w Warszawie. W toku postępowania uzyskano kserokopię szyfrogramu Brygady Stalina z dnia 11 maja 1943 roku do Ponamarienki i Kalinina. Szyfrogram ten zawiera meldunek o przeprowadzeniu ataku na Naliboki.
Aktualnie ustalane są nazwiska i adresy kolejnych osób posiadających wiedzę na temat zbrodni. Weryfikowane są również listy ofiar przedstawione przez trzech świadków.
1 marca 2002 ipn

Najwięcej ofiar zginęło w wyniku ataku partyzantów sowieckich na Naliboki. Stacjonujące w Puszczy Nalibockiej radzieckie oddziały partyzanckie, ale również członkowie działających w okolicy zwykłych band rabunkowych, siłą zabierali Polakom żywność, odzież, żywy inwentarz. W sierpniu 1942 r. utworzono w Nalibokach oddział samoobrony. Dla części członków samoobrony, od dawna działających w konspiracji, udział w samoobronie był przykrywką dla podziemnej działalności. Członkostwo w samoobronie dawało bowiem możliwość legalnego posiadania broni. Zdawali sobie z tego sprawę partyzanci sowieccy. W marcu i kwietniu 1943 r. doszło do dwóch spotkań partyzantów sowieckich z członkami samoobrony. W czasie tych spotkań partyzanci sowieccy namawiali Polaków, aby wstąpili do ich oddziałów. Dowódca samoobrony nie wyraził na to zgody. Zawarto jednak porozumienie, na mocy którego partyzanci sowieccy i członkowie polskiej samoobrony mieli unikać starć ze sobą. Wbrew zawartemu porozumieniu nad ranem 8 maja 1943 r. partyzanci sowieccy zaatakowali Naliboki. Wyciągali oni z domów mężczyzn, rzeczywistych członków samoobrony lub jedynie podejrzewanych o przynależność do tej formacji, rozstrzeliwali ich nieopodal domów pojedynczo lub w kilku- i kilkunastoosobowych grupach. Część zabudowań podpalono, rabowano gospodarstwa. Atak trwał 2-3 godziny. Łącznie zabito 128 osób, głównie mężczyzn, ale wśród ofiar były również trzy kobiety, kilkunastoletni chłopcy i dziesięcioletnie dziecko.

Dotychczasowe ustalenia śledztwa opierają się głównie na zeznaniach naocznych świadków zbrodni. Do akt załączono opinię historyka – OKŚZpNP odnośnie struktury oddziałów partyzantki sowieckiej stacjonujących w Puszczy Nalibockiej. Przeprowadzono również kwerendę w archiwach, poszukując dokumentów dotyczących tej zbrodni. W swych meldunkach do dowództwa partyzanci sowieccy przedstawiali atak jako swój sukces, informując o 250 zabitych, zarekwirowanej dużej ilości broni i amunicji, uprowadzeniu 100 krów i 78 koni oraz określając napad, jako skuteczne rozbicie niemieckiego garnizonu „samochowy”. W rzeczywistości podczas ataku, w Nalibokach nie było Niemców, jedynie przez przypadek nocował tam tylko jeden policjant białoruski. Akcją kierowali dowódca brygady „Stalina” Paweł Gulewicz, komisarz Aleksander Makajew i major Rafał Wasilewicz – przedstawiciel iwienieckiego międzyrejonowego centrum. Uczestniczący w ataku partyzanci mieli też rekrutować się z brygady Czkałowa (dowódca Michał Gribanow, komisarz Iwan Kazak). W akcji na Naliboki brali również udział partyzanci żydowscy. Świadkowie wymieniają znane sobie nazwiska partyzantów biorących udział w ataku, zaznaczając, iż wśród nich były również kobiety oraz mieszkańcy Naliboków narodowości żydowskiej.
“Partyzanci” Tewje Bielskiego i Simchy Zorina są bowiem oskarżani o współudział w pacyfikacji Naliboków, dokonanej 8 maja 1943 r. przez zgrupowania sowieckie.
Grupy żydowskie przeprowadzały bowiem te rekwizycje (zwane operacjami gospodarczymi) najbardziej bezwzględnie. Według jednego z raportów, obóz Bielskiego “zgromadził” “200 t ziemniaków, 3 t kapusty, 5 t buraków, 5 t zboża, 3 t mięsa i 1 t kiełbasy”. Z raportów sowieckiej partyzantki wynika, że nie było problemu z wyżywieniem, co więcej, rabunki prowadzono na tak wielką skalę, że istniał wprost nadmiar żywności, a “partyzanci” mogli dowolnie wybierać rodzaj jadła: “Wyżywienie partyzantów jest bardzo dobre (…). Zawsze mają tłuszcze, mięso, mleko, jajka, kury itd. Odżywiają się jak żadne wojsko w czasie pokoju. Zapasów nie robią, ale jedzą cały czas bez końca”. Z kroniki jednej z brygad wynika, że “we wszelkich warunkach partyzant jadł bez ograniczeń. Duże spożycie mięsa źle odbijało się na zdrowiu niektórych partyzantów”. Jeszcze długo po wojnie sowieccy partyzanci wspominali te czasy jak raj na ziemi: “Po partyzancku mówiliśmy, jedz, ile się zmieści. To samo dotyczy mięsa. Do 1944 roku mięsem pogardzaliśmy. U nas była wyłącznie wieprzowina, cielęcina, baranina. (…) Wiele osób wzdycha teraz do tamtej kuchni”.
W powojennych wspomnieniach żydowscy “partyzanci” z tych obozów podkreślali męstwo i niezwykłe zasługi obozu Bielskiego. Na przykład Anatol Wertheim pisał: “Na jego czele stało czterech braci Bielskich, synów młynarza spod Nowogródka. (…) Z czasem znalazło się w ich szeregach trzystu bojowników, których brawura stała się legendarna w całej Puszczy. Partyzanci z podziwem powtarzali opowieści o ich pomysłowych zasadzkach na Niemców, odważnych akcjach i o karach, jakie bracia Bielscy wymierzali kolaborantom”.
Niestety, żaden z nich nie podaje konkretów, nie można więc zweryfikować owej potężnej akcji antyniemieckiej…
O polskim wątku współczesnym historii Bielskiego pisze publicysta dziennika Pan Leszek Żebrowski-
Jest jeszcze jeden polski wątek, który wiąże się z historią braci Bielskich, całkiem współczesny. Oto kilka miesięcy temu media doniosły, że amerykańskie małżeństwo – Aron i Henryka Bell – porwało 93-letnią Janinę Zaniewską z Florydy i umieściło ją w domu opieki Hospes Hospiti w Pobiedziskach pod Poznaniem. Miały to być jej “wakacje” w dawno niewidzianej Polsce. Przy okazji małżonkowie wyłudzili od niej pełnomocnictwo i ogołocili jej konto z sumy 250 tys. dolarów życiowych oszczędności. Sprawa wyszła na jaw i Aron oraz Henryka Bell zostali w USA aresztowani pod zarzutem porwania i oszustwa.
Aron Bell do 1951 r. nazywał się… Bielski. Jest najmłodszym bratem Tewjego. Wyłudzenie 250 tys. dolarów od Janiny Zaniewskiej było zapewne jego ostatnią już “operacją gospodarczą”, których tyle przeprowadził w latach okupacji wraz ze swymi braćmi.

Kategorie: 2 wojna
Otagowane: , , , ,

Tewje Bielski i jego partyzanci

maj 24, 2008 · 6 komentarzy

Tewje Bielski, film “Opór”, “Defiance”, Edward Zwick, Daniel Craig

W Hollywood powstaje superprodukcja o przygodach żydowskiego partyzanta
Tewjego Bielskiego. Zagra go odtwórca roli Jamesa Bonda Daniel Craig. Z
filmu widzowie nie dowiedzą się jednak, że oddział Bielskiego oprócz tego,
że uratował wielu Żydów, jest współodpowiedzialny za śmierć ponad stu
Polaków

Tewje Bielski i jego partyzanci
Partyzanci z oddziału braci Bielskich
CANAL+/CYFRA

Tuwia Bielski
Tewje (Tuwia) Bielski

- Była 4.30, może 5 w nocy. Obudził mnie potężny huk. Długa seria z karabinu
maszynowego poszła po chałupie. Kule przebiły na wylot belki i przeleciały
nad naszymi łóżkami. Pocisk utkwił w ścianie, kilka centymetrów nad moją
głową. Usłyszałem wrzaski – opowiada Wacław Nowicki. 8 maja 1943 roku miał
18 lat. – Zabarykadowaliśmy się w domu, ale napastnicy pobiegli dalej, w
stronę centrum Naliboków. To nas uratowało.

Wkrótce Nowiccy, którzy mieszkali na obrzeżach miasteczka, zobaczyli przez
okno pierwsze płomienie. Z pobliża dobiegała gęsta kanonada. Do pogrążonych
we śnie Naliboków wdarli się sowieccy partyzanci. Około 120 – 150
uzbrojonych ludzi.

- Szli przed siebie, wpadali do chałup. Każdego, kogo napotkali na swojej
drodze, zabijali z zimną krwią. Dla nikogo nie było litości – opowiada inny
świadek wydarzeń, obecnie 83-letni Wacław Chilicki.

Bolesław Chmara miał wówczas 15 lat: – Wywołali mojego starszego o trzy lata
brata na ganek. Wyszedł. Wśród nich była kobieta. Podniosła karabin i
trafiła go prosto w pierś. To była rozrywająca kula dum-dum. Wyrwało mu całe
ramię. Ona wzruszyła ramionami, odwróciła się na pięcie i poszli dalej.
Zrabowali, co się dało, a chałupę puścili z dymem.

Zamordowano wówczas 128 albo 129 osób, głównie mężczyzn i wyrostków. Ale
również 10-letnie dziecko i kilka kobiet. Jedna z nich zginęła, broniąc
trzech synów. W kilku przypadkach zabito po siedmiu, ośmiu członków jednej
rodziny. Część ludzi zginęła w łóżkach, część wyprowadzono na podwórza i
rozstrzelano po kilkunastu, w zbiorowych egzekucjach. Od pocisków
zapalających zajęło się kilka chałup. Spalono kościelną wieżę, pocztę,
remizę. Zrabowano dużą ilość jedzenia, koni, bydła.

- To, co zobaczyliśmy, gdy odeszli partyzanci, przechodziło ludzkie pojęcie.
Wypalone budynki. Stosy trupów. Głównie rany postrzałowe, porozbijane głowy,
wytrzeszczone w przerażeniu, martwe oczy. Wśród zabitych dojrzałem szkolnego
kolegę. – opowiada Wacław Nowicki. – Dla młodego chłopaka, jakim wówczas
byłem, to był prawdziwy szok. Nie zapomnę tego widoku do końca życia.

Mieszkańcy Naliboków, którzy przeżyli, nie mają wątpliwości, że w sowieckim
oddziale, który dokonał masakry, duża część partyzantów pochodziła z
działającego w sąsiedniej Puszczy Nalibockiej żydowskiego oddziału Tewjego
Bielskiego. – To Żydzi, którzy przed wojną mieszkali wśród nas, brylowali
wśród napastników. Doskonale wiedzieli, kto, gdzie mieszka, kto jest kim -
wspomina Nowicki.

Jerozolima na bagnach

Reżyserem filmu, który ma nosić nazwę “Defiance” (“Opór”), jest znany
amerykański twórca kina akcji Edward Zwick (“Stan oblężenia”, “Ostatni
samuraj”, “Krwawy diament”). Tewjego Bielskiego zagra, obecny odtwórca roli
agenta 007, Daniel Craig. Film, który będzie kręcony w Europie Wschodniej i
Kanadzie, ma kosztować około 50 mln dolarów. Powinien być ukończony za
blisko rok.

O planach Zwicka poinformowała niedawno w entuzjastycznym artykule
zatytułowanym “Bond zagra w filmie o polskich partyzantach” “Gazeta
Wyborcza”. Na portalu dziennika przeprowadzono nawet ankietę pod hasłem
“Czy Daniel Craig jest odpowiedni do roli polskiego bohatera?”.

W firmie Grosvenor Park Productions, która finansuje kręcenie filmu, nikt
nie wie o Nalibokach.

- Coś takiego. Pierwsze słyszę. Scenariusz jest jednak sprawą Edwarda Zwicka
i jego firmy Bedford Falls Company z Santa Monica. Proszę porozmawiać z
nimi – mówi Jonathan McFadden z Grosvenor Park.

Edward Zwick nie chciał jednak rozmawiać. Nie odpowiedział również na
przesłanego mu e-maila.

Z informacji przekazanych przez producentów prasie można sobie wyobrazić, w
jaki sposób przedstawiona zostanie historia Tewjego Bielskiego. Film ma być
poruszającą, epicką opowieścią o odwadze, nadziei i walce ze złem. O
szlachetnym człowieku, który w obliczu zagłady postanawia uratować jak
największą liczbę ludzi, jednocześnie dzielnie stawiając czoła nazistom i
kolaborantom.

Odwzorowany ma zostać obóz, który Tewje Bielski założył na otoczonej bagnami
wyspie, położonej w dzikich ostępach Puszczy Nalibockiej. W osadzie,
nazywanej przez jej mieszkańców Jerozolimą, działały podobno zakłady
rzemieślnicze, szpital, a nawet bożnica.

- Bardzo się cieszę, że powstaje ten film. Niestety, postać Tewjego
Bielskiego, choć w pełni na to zasługuje, nie jest specjalnie znana na
świecie. Ponieważ kino ma wyjątkową moc oddziaływania, mam nadzieję, że
dzięki temu filmowi sytuacja się zmieni – mówi znana badaczka Holokaustu
prof. Nechama Tec. To właśnie na podstawie jej książki (“Defiance? The
Bielski Partisans”, Nowy Jork 1993) powstał scenariusz filmu.

Pod sowieckim dowództwem

Dlaczego doszło do masakry w Nalibokach? Konflikt pomiędzy polskimi
mieszkańcami i ich żydowskimi sąsiadami – bo to właśnie miejscowi Żydzi w
dużej mierze weszli w skład oddziału Bielskiego – narastał od dawna.
Naliboki były małą miejscowością, położoną w Puszczy Nalibockiej, w
województwie nowogródzkim. Głównie drewniana, kresowa zabudowa. Kościół,
bożnica i kilka murowanych budynków urzędowych. Zamieszkiwało je około
trzech tysięcy ludzi, w tym kilkuset Żydów.

- Żyliśmy w pokoju. Nie wchodziliśmy sobie w drogę. W pewnym momencie
prowadzona była jedynie kampania, aby nie kupować w żydowskich sklepach,
tylko w chrześcijańskich – wspomina Wacław Chilicki. Działalność niewielkiej
grupki miejscowych narodowców ograniczała się do napisania w nocy kredą na
płocie “Żydzi precz!”. – Nie było jednak mowy o żadnej przemocy, o tym, żeby
ktoś kogoś upokarzał – dodaje Chilicki.

Pierwszy poważny zgrzyt nastąpił we wrześniu 1939 roku. Miejscowi Żydzi
entuzjastycznie witali wkraczających Sowietów. Potem przyszedł luty 1940
roku. Zaczęły się masowe deportacje Polaków w głąb Związku Sowieckiego. -
Żydzi chodzili razem z NKWD i wskazywali im najznaczniejszych Polaków. Ten
był policjantem, ten pracował w urzędzie, ten był oficerem KOP, a ten służył
w Legionach. Ruscy pakowali ich z całymi rodzinami na furmanki i wywozili w
nieznane – opowiada Wacław Nowicki.

Zresztą większość Żydów wkrótce się rozczarowała nową władzą. Podczas
kampanii wymierzonej w wolny handel Sowieci likwidowali wszelkie małe
sklepiki i inne należące do Żydów interesy. Niemniej jednak, w pamięci
większości Polaków utrwalił się obraz Żyda-kolaboranta, z czerwoną opaską na
ramieniu i z sowieckim karabinem przewieszonym przez plecy.

Sytuację zmienił wybuch nowej wojny. Gdy w Nalibokach pojawili się Niemcy,
duża część Żydów uciekła do puszczy. Właśnie tam na przełomie 1941 i 1942
roku zaczął formować się oddział Tewjego Bielskiego – byłego kaprala WP – i
jego trzech braci pochodzących z jednej z pobliskich miejscowości. Oddział,
który początkowo liczył 40 ludzi, szybko urósł do kilkuset. W większości
kobiet i dzieci, które uciekały pod opiekę żydowskich partyzantów z
okolicznych gett.

- Po przejściu frontu na tyłach pędzących do przodu dywizji pancernych
Wehrmachtu, została masa sowieckich żołnierzy. Wielu z nich łączyło się w
oddziały partyzanckie. Puszcza Nalibocka znajdowała się pod ich całkowitą
kontrolą. Tewje Bielski szybko się z Sowietami porozumiał, wszedł pod ich
komendę. Miał się czym wkupić: kobietami, których krasnoarmiejcy byli
pozbawieni – mówi historyk, który badał zbrodnię w Nalibokach, Leszek
Żebrowski. – W masakrze brali udział zarówno ludzie Bielskiego, jak i
Sowieci.

Pomiędzy bandytyzmem i antysemityzmem

Od tego czasu stosunki na linii ludzie Bielskiego – mieszkańcy Naliboków
zaczęły się coraz bardziej zaostrzać.

- To była banda zwyrodniałych bandytów, a nie żadni partyzanci. Ich głównym
zajęciem były grabieże i mordy. Bardzo często dopuszczali się również
gwałtów. Zgwałcili jedną z moich sąsiadek. Ojcu, któremu pod pistoletem
kazali na to patrzeć, powiedzieli: “Nie martwcie się, po wojnie przyjdziemy
i się ożenimy”. Brata mojego ojca chrzestnego Antoniego Korżenkę zastrzelili
podczas napadu, jak nie chciał oddać im swoich koni – opowiada Wacław
Nowicki.

Aby bronić się przed rekwizycjami i napadami, Polacy założyli samoobronę,
która jednocześnie była przykrywką dla lokalnego oddziału Armii Krajowej. -
Byliśmy doskonale uzbrojeni. Kilkadziesiąt karabinów, kilka rkm, dwa ckm,
moździerz. Oni nie tylko chcieli zemsty za to, że nie chcieliśmy się im
podporządkować. Chcieli położyć łapy na naszej broni – opowiada Wacław
Chilicki.

Wersja żydowska jest diametralnie inna. To polscy antysemici prowokowali
konflikt, atakując oddzielających się od grupy Żydów.

Sulia Wolozhinska Rubin, której mąż brał udział w rzezi w Nalibokach,
wspominała: “Nieopodal (dworzeckiego) getta znajdowała się wioska. Żydzi
musieli przez nią przechodzić po drodze do lasu, a partyzanci (sowieccy) w
drodze z lasu. Ci wieśniacy ostrzegali biciem w dzwony i waleniem w
miedziane garnki o przemarszu takich osób, aby ostrzec pobliskie wioski.
Chłopi wybiegali z siekierami, sierpami – czymkolwiek, co może służyć do
zabijania – i rżnęli każdego, a potem rozdzielali między siebie cokolwiek ci
nieszczęśliwcy mieli”. (“Against the Tide? The Story of an Unknown Partisan”
, Jerozolima 1980).

W nakręconym później filmie dokumentalnym dodała, że polscy chłopi.
ukrzyżowali na drzewie ojca jej męża, co się miało stać bezpośrednią
przyczyną dokonania masakry (“The Bielsky Brothers? The Unkown Partisans”,
Soma Productions, 1993).

- Stek bzdur! – kwitują wspomnienia pani Rubin polscy świadkowie tamtych
wydarzeń.

- Czy partyzanci Bielskiego brali od ludzi jedzenie? Brali. Tak samo jak
brała AK i wszystkie inne partyzantki na świecie. To było wojsko i oni
musieli jeść, musieli jakoś żyć. Naturalnym źródłem zaopatrzenia jest w
takiej sytuacji lokalna ludność. Oni myśleli w taki sposób: chodzimy z
bronią po lasach, narażamy życie, bijemy się, a tu chłop leży z babą na
piecu, palcem nie ruszy i jeszcze nie chce się podzielić żarciem – tłumaczy
Marian Turski, historyk i dziennikarz “Polityki”, który kilka lat temu
opisał okupacyjne dzieje Bielskiego.

Leszek Żebrowski podkreśla jednak, że żydowscy partyzanci byli podczas
swoich akcji ekspropriacyjnych wyjątkowo brutalni. W jednym z raportów z
Puszczy Nalibockiej Delegatura Rządu na Kraj informowała: “Ludność miejscowa
jest zmęczona i znękana ciągłymi rekwizycjami, a często i rabunkiem odzieży,
żywności i inwentarza. Najbardziej się dają we znaki, zwłaszcza w
odniesieniu do ludności polskiej, tzw. oddziały rodzinne (siemiejnyje),
składające się wyłącznie z Żydów i Żydówek w sile dwóch batalionów”. (AAN,
202/III-193, k. 131)

Walka o przeżycie

Sprawa trudnego sąsiedztwa partyzantów Bielskiego i ludności Naliboków
wpisuje się w szerszy problem – na Zachodzie do dziś otoczony zmową
milczenia – jakim były różne aspekty aktywności żydowskich partyzantów
działających na terenie okupowanej Polski.

- Proszę sobie wyobrazić taką sytuację. Człowiek ucieka z transportu czy
getta. Znajduje się w całkowicie obcym środowisku. Często, pomimo że całe
życie mieszkał w Polsce, nie zna języka. Jest poza nawiasem prawa, jest
ścigany. Do tego dochodzi demoralizacja wojną, okrucieństwami, których był
świadkiem. Dla niego najważniejsze jest, żeby przeżyć. Tylko to się liczy -
tłumaczy historyk z IPN Piotr Gontarczyk.

Żydowskie grupy nie przebierały więc w środkach, kiedy trzeba było pozyskać
jedzenie. Dochodziło do rabunków, morderstw, gwałtów. Oddziały te w
naturalny sposób ciążyły ku Sowietom, co jeszcze pogłębiało łatwość
patologicznych zachowań.

- Większość bitew, w których brały udział żydowskie oddziały, była
całkowicie wyssana z palca. 90 proc. akcji, które potem w literaturze
przedmiotu zostały opisane jako boje z Niemcami, było w rzeczywistości
napaściami na ludność cywilną – podkreśla Gontarczyk. Nie inaczej było z
Nalibokami. W sowieckim meldunku z 10 maja 1943 r. masakrę w tej
miejscowości przedstawiono jako rozbicie silnego niemieckiego garnizonu.

Dla Żydów legenda żydowskiej partyzantki stawiającej z bronią w ręku czoła
nazistom jest jednak wyjątkowo ważna_. Jest elementem ich historycznej
tożsamości i powodem do dumy.

- Panuje powszechne przekonanie, że Żydzi zachowywali się biernie, jak owce
prowadzone na rzeź. Że nie stawiali oporu. Tymczasem partyzanci, na czele z
oddziałem Tewjego Bielskiego, są wspaniałym przykładem, że tak nie było. Że
byli Żydzi, którzy działali, którzy walczyli i ratowali swoich współbraci -
mówi Nechama Tec. – Pamiętam, jak rozmawiałam z Tewjem dwa tygodnie przed
jego śmiercią. Zapytałam: dlaczego zdecydowałeś się na ten heroiczny czyn? -
Widziałem, co robią Niemcy – odparł. Chciałem być inny. Zamiast zabijać,
chciałem ratować. Nie walczyłem z Niemcami, to prawda. Bo uważałem, że jeden
uratowany Żyd jest ważniejszy niż 10 zabitych Niemców.

Podobnego zdania o Bielskim jest Israel Gutman, profesor z jerozolimskiego
instytutu Yad Vashem. – Bielski to żydowski bohater. Takich jak on było
naprawdę niewielu. Ludzi, którzy z bronią w ręku wystąpili przeciwko
nazistom. Proszę zrozumieć, jak wielkie znaczenie ma dla nas ta postać.
Musimy rozliczać go z efektów działań. Najważniejsze jest to, że uratował
1200 ludzi.

Nie ma miejsca na szarość

Problem w tym, że dla jednych efektem działań Bielskiego jest 1,2 tysiąca
uratowanych, dla innych 130 zamordowanych. Zresztą, jeżeli chodzi o
postępowanie z Żydami, Bielski również nie jest postacią jednoznaczną. Z
relacji ludzi, którzy przewinęli się przez jego obóz wynika, że swoim
oddziałem zarządzał wyjątkowo twardą ręką.

Od przybyłych do puszczy uciekinierów pobierał haracz, z najładniejszych
kobiet stworzył prawdziwy harem. Sytuacja materialna mieszkających w jego
obozie Żydów była bardzo zła, ale on sam otaczał się luksusem. Znane są
także przypadki eliminowania niewygodnych lub zagrażających jego
niepodzielnej władzy podwładnych.

- Tak, to był dzierżymorda. Apodyktyczny, zadufany w sobie facet. Działał
jednak w warunkach wojennych. Był człowiekiem swoich czasów i przez pryzmat
tamtych, a nie dziesiejszych realiów, powinien być oceniany. Określiłbym go
jako skrzyżowanie Kmicica, Hubala i. Ognia. Ten ostatni również stosował
drastyczne metody, a przez tych samych ludzi, którzy potępiają dziś
Bielskiego, jest oceniany bardzo pozytywnie – tłumaczy Marian Turski.

Kim więc był Bielski: bohaterem czy zbrodniarzem?

- Zwykłym człowiekiem. Poza tym jedno nie wyklucza drugiego – mówi pracujący
w Waszyngtonie historyk Marek Chodakiewicz, autor monografii “Żydzi i Polacy
1918 – 1955. Współistnienie – Zagłada – Komunizm”. – Bardzo często tak jest,
że gdy chodzi o dramatyczne wydarzenia czy postaci, które odegrały w nich
jakąś ważną rolę, ich oceny w zależności od tego, kto je formuje, są
diametralnie różne. Podstawowym błędem jest to, że ludzie oceniający Tewjego
Bielskiego, najczęściej patrzą na niego tylko przez pryzmat źródeł
pochodzących od jednej strony konfliktu.

Zdaniem Chodakiewicza zjawisko to jest charakterystyczne szczególnie w
przypadku zachodniej historiografii Holokaustu:

- Ona musi być czarno-biała. Nie ma w niej miejsca na szarości. Pamiętam,
jakie było oburzenie, gdy Polański pokazał w “Pianiście” żydowskich
policjantów z getta. Żydzi z czasów wojny, występujący w kulturze masowej,
po prostu muszą być kryształowo czystymi postaciami. W rzeczywistości takie
podejście ich odczłowiecza. Właśnie dlatego myślę, że film o Tewjem Bielskim
będzie kiepski. Nie poznamy z niego prawdy o tym człowieku. Nie dowiemy się,
że, jak każdy z nas, był postacią wielowymiarową.

Epilog

Sprawcy rzezi w Nalibokach nigdy nie zostali ukarani. W marcu 2001 roku na
wniosek kanadyjskiej Polonii śledztwo w tej sprawie wszczął IPN.

- Zbadaliśmy wszystkie dostępne dokumenty, przesłuchaliśmy około 70
świadków. Na tyle, na ile było można, zrekonstruowaliśmy przebieg zdarzeń.
Przewiduję, że śledztwo zostanie zamknięte pod koniec tego roku, najdalej w
pierwszym kwartale przyszłego – mówi prokurator Anna Gałkiewicz, która
prowadzi sprawę.

Śledztwo zostanie zapewne umorzone ze względu na to, że większość sprawców
prawdopodobnie już nie żyje.

Na ławie oskarżonych zasiadł natomiast w komunistycznej Polsce Eugeniusz
Klimowicz, oficer AK i dowódca miejscowej samoobrony. Ponieważ podczas
masakry w Nalibokach broniącym się rozpaczliwie Polakom udało się zastrzelić
kilku napastników, został on oskarżony przez komunistyczną prokuraturę o
“zamordowanie radzieckich partyzantów”. Jako zbrodniarza
faszystowsko-hitlerowskiego skazano go w 1951 roku na karę śmierci,
zamienioną na dożywocie. Wyrok został uchylony w 1957 roku.

Tewje Bielski zaraz po wojnie wyjechał do Palestyny. Tam w 1948 roku walczył
z Arabami o niepodległość Izraela. Szybko jednak przeprowadził się do Nowego
Jorku, gdzie do końca życia pracował jako taksówkarz na Brooklynie. Zmarł
niemal zupełnie zapomniany w tamtejszym szpitalu Brookdale, w 1987 roku.
Miał 81 lat.

Mieszkańców Naliboków, którym udało się przeżyć sowiecką pacyfikację,
wkrótce dotknęła kolejna tragedia. 6 sierpnia 1943 roku do miasteczka
wkroczyły niemieckie oddziały prowadzące w Puszczy Nalibockiej operację
antypartyzancką pod kryptonimem “Hermann”. Ludność została wymordowana lub
wywieziona na roboty do Rzeszy, a wszystkie – ocalałe po pierwszej
pacyfikacji – zabudowania spalone i zrównane z ziemią. Takie były losy wielu
polskich kresowych miasteczek w XX wieku. |

Kategorie: Lifson
Otagowane: , , , ,