jedynym sukcesem rządu, obecnego rządu, jest wypłata odszkodować za grudzień

Posted on Maj 24, 2008

0


Wypłata odszkodowań za grudzień, no i jeszcze to że udało się porozmawiać z lekarzami. Na pytanie

dziennikarza co się udało zarobić przez te 6 miesiecy rządzenia, usłyszeliśmy półgodzinny słowotok, z którego nie wynikło nic poza tym co napisałem na początku.

W sobotę 12 grudnia 1970 r. w Stoczni im. Lenina (dzisiejsza Stocznia Gdańska), podobnie jak w innych zakładach pracy w całej Polsce, został odczytany list Biura Politycznego KC PZPR, który informował o wprowadzanych podwyżkach na większość artykułów spożywczych i innych pierwszej potrzeby. Również w tym dniu przyjechał do stoczni Stanisław Kociołek, ówczesny wicepremier i członek Biura Politycznego KC PZPR, który uczestniczył w zebraniu członków partii i związków zawodowych. Zebrani, na wiadomość o podwyżce cen, zareagowali głośnymi protestami. W odpowiedzi usłyszeli od Kociołka: „Ja do was po pomoc nie przyjechałem, macie robić swoje, pomocy nie potrzebuję”. Jeszcze tego samego dnia wieczorem Władysław Gomułka, poinformował Polaków, za pośrednictwem radia i telewizji, o wprowadzanych podwyżkach.

Podam za wiki :
Bezpośrednią przyczyną strajków i demonstracji była wprowadzona 12 grudnia podwyżka cen detalicznych mięsa, przetworów mięsnych oraz innych artykułów spożywczych. Decyzję w tej sprawie podjęto już 30 listopada 1970 na posiedzeniu Biura Politycznego PZPR. Od 8 grudnia w Ministerstwie Obrony Narodowej i Ministerstwie Spraw Wewnętrznych rozpoczęto przygotowania w ramach „ochrony porządku i bezpieczeństwa publicznego” a 11 grudnia jednostki MSW zostały postawione w stan pełnej gotowości. 12 grudnia wieczorem za pośrednictwem radia poinformowano społeczeństwo o podwyżkach cen żywności głównych artykułów, średnio o 17% (mąka o 17%, ryby o 16%, dżemy i powidła o 36%). 13 grudnia komunikaty o podwyżkach cen podała prasa. Bilans grudniowych represji przyniósł około 39 osób zabitych[1] – 1 w Elblągu, 6 w Gdańsku, 13 w Szczecinie i 18 w Gdyni. Rannych zostało 1 164 osób. Zatrzymano przeszło 3 tysiące osób. Były przypadki rozjeżdżania ludzi gąsienicami czołgów. W wyniku starć oraz wypadków zginęło też kilku funkcjonariuszy MO oraz żołnierzy LWP, a kilkudziesięciu zostało rannych. Zniszczeniu uległo kilkanaście pojazdów wojskowych, w tym transportery BTR i czołgi. Podpalono 17 gmachów (w tym budynek Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Gdańsku), rozbito 220 sklepów, podpalono kilkadziesiąt samochodów.

Niektórzy historycy twierdzą że ze względu na liczbę ofiar, wewnątrzpartyjne rozgrywki w PZPR posłużyły skompromitowaniu Gomułki i w efekcie odsunięcia go od władzy (na stanowisku pierwszego sekretarza KC PZPR zastąpił go 20 grudnia Edward Gierek). Hipotezy te potwierdza do pewnego stopnia fakt rozbicia ośrodka decyzyjnego komunistów na zwalczające się stronnictwa (Kliszko, Kociołek i Pietrzak), uzurpujące sobie prawo do reprezentowania partii i jej interesów. Brak jasnej strategii działania i porozumienia między tymi ugrupowaniami był prawdopodobnie jedną z głównych przyczyn tragicznych wydarzeń.

Z dokumentów IPN wynika, że grudniowe zajścia nie ograniczyły się do Wybrzeża. Do demonstracji i strajków doszło także w Krakowie, Wałbrzychu i innych miastach. Według niektórych historyków w głębi kraju strajkowało wtedy ponad 20 tysięcy osób.

Chwała za odszkodowania ale czy na to potrzeba było 6 miesięcy?

Jeszcze tego samego dnia powstał w stoczni komitet strajkowy. Protestujący robotnicy postanowili wyjść za bramę stoczni. Skandowali hasło: „Chodźcie z nami” nawołując pracowników innych zakładów i mieszkańców Gdańska do przyłączenia się do pochodu. Tłum skierował się pod gmach Komitetu Wojewódzkiego PZPR. Tam odśpiewano hymn narodowy i inne patriotyczne pieśni, m.in. „Rotę”, „Międzynarodówkę”, „Boże coś Polskę”. Do protestujących przemawiał przez megafon w radiowozie „Łączności” Zenon Jundziłł, sekretarz do spraw organizacyjnych KW. Pierwszego sekretarza KW Alojzego Karkoszki nie było. Wystąpienie Jundziłła tylko zdenerwowało demonstrantów. Wyrzucili z samochodu Jundziłła i przejęli radiowóz. Niestety w baku samochodu nie było już paliwa. Protestujący pchali więc radiowóz i przez megafon nadawali apele namawiając wszystkich do przyłączenia się do protestu. Wzywali również do zachowania porządku i spokoju w pochodzie. W tym samym dniu robotnicy szukali poparcia wśród studentów Politechniki Gdańskiej. Ci wypomnieli im marzec 1968 r. i odmówili wzięcia udziału w proteście. Demonstranci próbowali powiadomić o swoich działaniach całą Polskę. W tym celu udali się do rozgłośni radiowej. Tam dowiedzieli się jednak, że rozgłośnia w Gdańsku uzależniona jest od stacji nadawczej w Chwaszczynie. Po południu manifestowano również pod „Domem Prasy”, jednak żaden z dziennikarzy nie chciał rozmawiać z demonstrantami.

Już w pierwszym dniu protestów w Gdańsku władza użyła przemocy przeciwko demonstrantom, doszło do starcia z oddziałami ZOMO w pobliżu mostu przy obecnym Urzędzie Miejskim. Milicjanci użyli wtedy gazów łzawiących. Później doszło do szturmu milicji pod gmachem KW. Grupa młodych ludzi próbowała tam podpalić budynek. Udało im się jedynie spalić maszyny w drukarni. Rozproszeni przez milicję demonstranci udali się w kierunku Bramy Wyżynnej i na dworzec kolejowy. Tam powitali ich milicjanci z pałkami i petardami. Milicjanci wyciągali pasażerów z pociągów. Ludzie w odpowiedzi na agresję milicji zaczęli rzucać kamieniami. Wieczorem milicjanci i ormowcy łapali na ulicy uczestników demonstracji i przypadkowych przechodniów. Później przewozili ich na Komendę Miejską MO przy ul. Świerczewskiego. Tam złapani musieli przejść przez kordon milicjantów, którzy bili ich pałami. Stamtąd zatrzymani zostali przewiezieni do więzień w Gdańsku, Pruszczu Gdańskim i Wejherowie.

Advertisements
Otagowane: ,
Posted in: 1