Tewje Bielski pochowany na cmentarzu bohaterów.

Posted on Styczeń 12, 2009

0


Pan Marian Turski w Polityce nr 30 z roku 2003 napisał artykulik o Bielski Brothers. Zamieszczam go aby ciekawscy mogli się zapoznać.
Kim jest Marian Turski? Niejaki Nowak tak go przedstawia: „Marian Turski, od dziesięcioleci kierownik działu historycznego w “Polityce”. W 1975 roku “wsławił się” wydaną (wraz z H.Zdanowskim) propagandową książczyną Ruch pokoju; ludzie i fakty, określającą tę komunistyczną ekspozyturę jako szóste mocarstwo (gniot tłumaczony był na szereg języków). W “Polityce” nr 51 z 1987 roku wyróżnił się pociskiem na teksty J.Korwina-Mikke, “wystrzelonym z Grubej Berty anty-antysemityzmu”. Jacek Bartyzel określił stylistykę ataku Turskiego jako przykład “nosa węszącego” nieubłaganych i dociekliwych kontrantysemitów (“Ład” z 31 stycznia 1988 r.). Przy innej okazji Turski wyraził na łamach “Polityki” radość z bojkotowania przez “warszawkę” pisarza Jerzego Narbutta po jego odważnym wystąpieniu na forum ZLP w grudniu 1980 roku o potrzebie pamiętania również o “morzu polskiej krwi”, wylanej przez żydowskich ubeków. Ze skrajnym “nosem węszącym” w poszukiwaniu potencjalnych “antysemitów” u Turskiego idzie w parze maksymalna pobłażliwość dla czołowych zagończyków antypolonizmu. 18 listopada 1989 r. Turski wystąpił w “Polityce” wielkim panegirycznym artykułem na temat Leona Urisa, najbardziej polakożerczego pisarza świata. Dodajmy, że w kilka lat później ten sam Turski “wsławił się” ogromnie pochlebną opinią na temat wartości “Mausu” Spiegelmana, żydowsko-amerykańskiego komiksu, w którym Żydzi są przedstawieni jako myszy, Niemcy jako koty, a Polacy jako świnie. Przypomnijmy, że wyrażający takie upodobania i fobie Marian Turski jest od trzech dziesięcioleci kierownikiem działu historycznego w “Polityce”, działu mającego wpływ na renomowane nagrody tego tygodnika za popularyzację historii Polski.”
Tutaj jeszcze inna prawda podana na tacy:

W puszczy Nalibockiej, w czasie wojny działala partyzantka żydowska.

Na krańcach III Rzeszy, w samym sercu Puszczy Nalibockiej, żydzi-partyzanci założyli bazę, która była właściwie małym miasteczkiem – z zakladami rzemieslniczymi, szpitalem i bóznica. przetrwalo tu wojne ponad 1200 osób uratowanych od zaglady.

W Londynie i w Nowym Jorku – jednoczesnie – ukazala sie pod dwoma róznymi tytulami („Towarzysze broni|, „Bracia Bielscy|) ksiazka Petera Duffy. Z miejsca zyskala duzy rozglos. Zapewne dotrze wnet do Polski i znajdzie wydawce. Zanim to nastapi – przedstawiamy te fascynujaca historie zydowskiego zgrupowania partyzanckiego, którym dowodzil Tewje (Turia) Bielski, a któremu poczatek dal kilkunastoosobowy oddzialek, zalozony przez Asaelai Zusa, braci Tewjego.

Mapka pozwala zorientowac sie, jak wygladala baza, znana w literaturze pod nazwa obóz rodzinny Bielskich, w ostatniej, szczytowej fazie (jesien 1943 – lato 1944). Jest to zaiste imponujace, ze w sercu Puszczy Nalibockiej, w ostepach lesnych pelnych bagien i mokradel, zbudowane zostalo miasteczkoz ziemiankami (na ogól na 40 osób), w których nocowano; z warsztatami (m.in. kuznia, piekarnia, garbarnia, zakladem szewskim, krawieckim, stolarskim, zegarmistrzowskim, fryzjerskim, czapniczym i metalowym, czyli zbrojownia, a wlasciwie rusznikarnia, bo tam naprawiano i remontowano bron, a nawet wytwarzano czesci do karabinów i rewolwerów) oraz placówkami uzytecznosci publicznej takimi jak: ambulatorium, szpital zakazny (tyfus plamisty!), szkola, bóżnica, a takze areszt.

Na terenie Puszczy Nalibockiej, w widlach Niemna i Berezyny, schroniło się wiele oddzialów partyzanckich – rosyjskich, bialoruskich, polskich, zydowskich. Historycy róznia sie co do liczb: mowa jest o dziesieciu tysiacach lesnych ludzi, ale niektóre zródla mówia o 25 tysiacach. Najsilniejsza, dominujaca byla partyzantka radziecka, stale zaopatrywana z powietrza w bron, amunicje, medykamenty. Zrzucano tam doswiadczonych, wyszkolonych oficerów, bo – zwlaszcza po Stalingradzie i Kursku, a wiec po lecie 1943 r. – wiadomo bylo, ze armia sowiecka wkrótce wkroczy na te tereny.

W tej partyzantce (mowa o obszarze na pólnoc od Baranowicz i na wschód od Nowogródka) dowódca najbardziej wplywowym, o najwiekszych uprawnieniach, byl general Platon (Wasyli Czernyszew). Najblizsze otoczenie i doradcy starali sie go sklonic do decyzji nakazujacej rozwiazanie obozu Bielskich. Glównym argumentem bylo to, ze w wiekszosci zgrupowanie zydowskie skladalo sie z ludzi niezbrojnych, a wiec bylo ciezarem dla partyzantów. Bielski namówil generala, by odwiedzil ich obóz. Ta wizyta zrobila na Rosjaninie ogromne wrazenie. Dal sie przekonac, ze obóz moze stanowic znakomite zaplecze wytwórcze dla oddzialów partyzanckich (wypiek chleba, wyrób kielbas, naprawa odziezy i obuwia, a zwlaszcza remont broni – tym zajmowaly sie zlote raczki, slusarze Szmuel i Icchak Openheimowie). General tak bardzo byl zachwycony, ze spowodowal, iz do braci Openheimów dotarl korespondent wojenny z Moskwy i opisal wizyte w rusznikarni w gazecie frontowej.

W obozowej przychodni general Platon umiescil swoich rannych partyzantów i za to odwdzieczyl sie Bielskiemu dostawa koni, krów i uzbrojenia. Ale najwazniejszy byl wojskowo-polityczny parasol ochronny, jaki otworzyl nad obozem. Albowiem nieustannie na Bielskiego wplywaly donosy, które wówczas mogly decydowac o zyciu lub smierci. Nawet ludzie z wlasnego obozu zarzucali mu, ze choc zgrupowanie podlega dowództwu partyzantki radzieckiej, sam Bielski nie kieruje sie ideologia komunistyczna. W ówczesnych warunkach bylo to oskarzenie niezwykle grozne. Na szczescie Tewje Bielski mial równiez obronców wsród politycznych doradców sowieckich. (Jednym z nich, nader wplywowym, byl komunista z dlugim wieziennym stazem Hersz Smolar, po wojnie – przez pewien czas, do 1968 r. – przewodniczacy Towarzystwa Spoleczno-Kulturalnego Zydów w Polsce). Skonczylo sie na tym, ze glównemu rzecznikowi oskarzenia Arkie Lubczanskiemu oraz jego przyjaciólce Bielski nakazal opuszczenie obozu. Lubczanskiego przyjal jeden z sowieckich oddzialów partyzanckich, natomiast nie zaakceptowal jego towarzyszki, która wrócila do zgrupowania Bielskiego i tam doczekala wyzwolenia.

Inne z groznych oskarzen wyplynelo od lokalnego radzieckiego komandira generala Dubowa z inspiracji Israela Keslera (skadinad barwnej postaci, czlowieka ze zlodziejska przeszloscia w przedwojennej Polsce, niezwykle smialego bojownika partyzanckiego), general oskarzyl Tewje Bielskiego o przywlaszczenie kosztownosci, które mial obowiazek przekazac Rosjanom. Na szczescie dla Bielskiego wybronil go general Platon, potwierdzajac, ze precjoza otrzymal

Kolejne oskarzenia – o konfiskate przez partyzantów Bielskiego dóbr, glównie zywnosci i bydla u miejscowej ludnosci – general puscil mimo uszu. Poniewaz wspomniany Kesler nie zaprzestal donosów do generala Dubowa i nadal organizowal siatke swoich popleczników, Bielski spowodowal, ze sad obozowy – z motywacja, ze moze to doprowadzic do rozpadu zgrupowania i zagraza egzystencji dzieci, kobiet i starców – skazal Keslera na kare smierci. Wyrok wykonano. Byl jeszcze jeden wyrok smierci orzeczony przez sad obozowy – dotyczyl fryzjera, niejakiego Bialobrody. Ludzie zeznali, ze przed przybyciem do lasu w getcie w Lidzie wyslugiwal sie on niemieckiej i bialoruskiej policji, denuncjujac Zydów. Poza tym stwierdzono, ze podczas pobytu w zgrupowaniu lesnym jednemu z chlopów, oprócz zywnosci, zabral równiez jakies cenne przedmioty. Nieformalny kodeks etyczny, narzucony przez Bielskiego i jego braci, najsurowiej tego zakazywal…

A konfiskata zywnosci i bydla? Trzeba powiedziec otwarcie, ze ludzie ze zgrupowania Bielskiego – podobnie jak wszystkie inne oddzialy partyzanckie! – czynili to bez zahamowan. Acz nie bez ryzyka, poniewaz chlopi (w ogromnej wiekszosci bialoruscy, ale równiez polscy) bronili sie, przywolujac policje bialoruska i zandarmerie niemiecka. Wiele takich akcji konczylo sie wiec ofiarami wsród partyzantów. Uczestnikami wypraw zaopatrzeniowych byli przede wszystkim ludzie mlodzi, zdolni do dzialan wojskowych i uzbrojeni (pozadane bylo, by przystepujac do zgrupowania przynosili ze soba bron – zakupiona, zdobyta lub skradziona). Powinni byc tez zdolni do pokonywania duzych dystansów, nierzadko kilkudziesieciokilometrowych, poniewaz Bielski nakazywal, by nie zabierac zywnosci gospodarzom z najblizszego otoczenia. Chocby po to, by w odruchu samoobrony nie nasylano policji na obóz.

Ten zwyczaj penetrowania odleglejszych gospodarstw zaczal sie, gdy zgrupowanie bylo jeszcze w powijakach. Pózna jesienia 1941 r. i na poczatku 1942 r. bracia Bielscy, Asael (rocznik 1908) i Zus (ur. w 1912 r.), uciekli do lasu, gdy czesc ich rodziny zginela w czasie masowych rozstrzeliwan Zydów Nowogródczyzny. Potem dolaczyl do nich brat Tewje (ur. 1906 r.). Jemu powierzyli dowództwo nie tylko ze wzgledów starszenstwa, stazu wojskowego ? odbyl sluzbe w Wojsku Polskim i zakonczyl ja w stopniu kaprala – lecz przede wszystkim charyzmy. Wszyscy, którzy zlozyli po wojnie zeznania i swiadectwa (najwiecej w Instytucie Yad Vashem w Jerozolimie), nawet konkurenci Tewjego i jego krytycy, potwierdzaja, ze byl obdarzony wyjatkowa charyzma, ze ujmowal wygladem (bardzo przystojny, pociagajacy i atrakcyjny – to powszechna opinia kobiet), umiejetnoscia przemawiania, dbaloscia i troskliwoscia o ludzi, a przede wszystkim wizja. Wizja, która uznal za swoja zyciowa misje: ratowanie Zydów.

Wbrew pozorom nie byla to wizja niekontrowersyjna. Wielu ludzi z jego otoczenia uwazalo, ze pierwszym przykazaniem jestatakowanie Niemców. Tewje uwazal, ze jest nim ratowanie zydowskich istnien. Posylal emisariuszy do gett i zachecal: uciekajcie, ktokolwiek potrafi, i mlodzi, i starzy; przybywajcie z wlasnym wianem – najlepiej z bronia, lekarstwami, kosztownosciami lub zywnoscia – ale równiez z pustymi rekami zostaniecie zaakceptowani. I tak oddzial z kilkudziesiecioosobowego tylko familijnego – rodziny Bielskich – przybral wkrótce liczebnie od dwustu osób w polowie 1942 r. do szesciusetna poczatku 1943 r. i ponad 1200 w ostatniej fazie.

Bielscy pochodzili z wioski miedzy Nowogródkiem a Lida, byli zydowskimi rolnikami, mieli maly mlyn, byli obyci z lasem, bo z niego równiez zyli, mieszkali wsród bialoruskich chlopów.

Malo zbadany jest rozdzial dzialalnosci braci Bielskich, który mozna by zatytulowac: stosunki z polska partyzantka. W Puszczy Nalibockiej dzialalo zgrupowanie Armii Krajowej dowodzone przez porucznika Milaszewskiego. Z niektórych zródel wiadomo, ze nosilo nazwe Tadeusza Kosciuszki i liczylo 400-600 osób,w tym oddzial kawalerii. Tewje Bielski i por. Milaszewski spotykali sie, grywali w szachy, ponoc sie lubili. Jesienia 1943 r. sztab glówny partyzantki radzieckiej w Puszczy Nalibockiej postanowil rozprawic sie ze zgrupowaniem AK. Wszystkie podlegle temu sztabowi oddzialy mialy brac udzial w tym przedsiewzieciu. Z powojennych relacji partyzantów zydowskich wynika, ze zlecono Bielskiemu, by skierowal do tej akcji 50 zbrojnych ludzi.

Przed dwoma laty IPN zwrócił sie do organów scigania Białorusi o wszczecie wlasnego sledztwa w sprawie zbrodni w Nalibokach, dokonanej przez partyzantów radzieckich w 1943 r. Sledztwo w tej sprawie prowadzi oddzial IPN w Lodzi. Jak można bylo przeczytać w komunikacie PAP, „Informacji o udziale Żydów w zbrodni w Nalibokach polskie organa scigania na razie nie zweryfikowaly|.

Bracia Bielscy – poza Asaelem, który w szeregach Armii Czerwonej zginal pod Królewcem – przezyli wojne. Udali sie tuz po wojnie do Palestyny. Tewje wzial udzial w wojnie 1948 r., gdy powolano do zycia panstwo Izrael. W latach piecdziesiatych bracia Bielscy przeniesli sie z rodzinami do USA, gdzie Tewje zarabial na zycie jako taksówkarz, a Zus prowadzil przedsiebiorstwo transportowe. Tewje zmarl w 1987 r., Zus – w 1995 r.

Za zycia Tewje Bielski nie zaznal zbyt wiele glorii. Ale po smierci jego cialo zostalo sprowadzone do Izraela i pochowane na Cmentarzu Bohaterów. W encyklopediach jego nazwisko widnieje wsród tych, którzy – jak Raoul Wallenberg – ocalili zycie wielu setkom Zydów.

Reklamy
Posted in: 1, 2 wojna